Kalendarz wydarzeń
Rocznica śmierci błogosławionej Mieczysławy Kowalskiej

82 lata temu, 25 lipca 1941 r., zmarła w obozie Soldau bł. Mieczysława Kowalska OSCCap (w zakonie Maria Teresa od Dzieciątka Jezus).
Dnia 2 kwietnia 1941 r., Niemcy umieścili w przejściowym obozie Soldau grupę 36 sióstr kapucynek, wysiedloną z przasnyskiego klasztoru. Pobyt tam okazał się być zabójczy dla siostry Teresy, która chorowała na gruźlicę.
„Lampka życia S. Teresy dopalała się – wspominała jedna z kapucynek – Co dzień czuła się bardziej słaba. Bez lęku szykowała się na przyjście Pana. Prosiła, by mogła odbyć wzruszającą ceremonię zrzeczenia się wszystkiego, przeprosić Siostry i odnowić profesję, wedle naszego zakonnego zwyczaju”. Pobyt w obozie nieustannie pogarszał stan zdrowia siostry Kowalskiej. Po miesiącu przebywania w „karniaku” dostała krwotoku. Chora leżała w barłogu, dusząc się z powodu wszechobecnego kurzu, który unosił się przy każdym poruszeniu słomy. Na domiar złego, był to okres kiedy w DL Soldau nastąpił wybuch epidemii tyfusu. Wszystkie cele dezynfekowano chlorem, który – nawet u ludzi zdrowych – mocno podrażnia krtań. U chorych na gruźlicę, powoduje o wiele poważniejsze powikłania. Z czasem zwykłe oddychanie, stało się dla mniszki Teresy katorgą.
Przed dniem 16 lipca 1941 r., siostra „oddała wszystko naszej Matce – z relacji jednej z kapucynek – obrączkę, krzyżyk profesyjny, brewiarz. Prosiła, aby modlić się za jej duszę i obiecywała, że będzie przed Bogiem pamiętać o nas. Zapewniała, że jak umrze, to niedługo wypuszczą nas z więzienia, że wyprosi u Jezusa wolność dla nas”. W końcu kapucynka przestała podnosić się ze słomianego posłania, na jej ciele pojawiły się odleżyny, tworząc jedną wielką ranę. „Coraz trudniej było jej oddychać – opisywała ostatnie chwile życia Kowalskiej w obozie Soldau mniszka Honorata Szwarc – Znać było, że dusi się już z braku wyplutych płuc. Za mało miała powietrza. Nieznacznie uchyliłyśmy trochę więcej okno. Zaczęła rzęzić…
Na piersiach miała swój zniszczony obrazek matki Boskiej Fatimskiej. Po dłuższej chwili zapytała: Tak długo?… Gdzie mój różaniec? A znów za chwilę: Przyjdź, Panie Jezu, przyjdź! To były ostatnie jej słowa. Za jakieś dwie minuty serce ostatni raz uderzyło i nasza s. Teresa odeszła do Pana… Był to dzień św. Jakuba Apostoła […] Była godzina wpół do czwartej rano, zaczęło świtać. Szesnasty piątek w więzieniu”.
Mieczysława Kowalska zmarła 25 lipca 1941 r. Miejsce pochówku mniszki Kowalskiej nie jest znane, ciało wrzucono prawdopodobnie wraz z innymi ofiarami do bezimiennego dołu w jakimś pobliskim lesie. Po wyniesieniu martwej zakonnicy z celi, Niemiec starł widniejącą na drzwiach liczbę 36 i przeprawił ją na 35.
dr Radosław Wiśniewski, Muzeum Pogranicza w Działdowie
(Na zdjęciu błogosławiona Mieczysława Kowalska)