Kalendarz wydarzeń
Poprzez muzykę przywołaliśmy wspomnienia. Koncert poświęcony pamięci Grzegorza Borowskiego

– Są ludzie, którzy zostawiają w naszych sercach trwały ślad. Myślę, że wielu z nas ma wspomnienia związane z Grzegorzem Borowskim – sytuacje, żart, spojrzenie, sposób bycia, rozmowę, dyskusje, coś charakterystycznego – powiedziała Dominika Banach, podczas koncertu, poświęconego pamięci, zmarłego w ubiegłym roku muzyka. – Przygotowania do koncertu trwały długo, ale to bardzo ważne, że potrafiliśmy się tak mocno zaangażować. Koncert odbył się w poniedziałek 25 kwietnia w sali Miejskiego Domu Kultury w Działdowie.
Ja, z wielu wspomnień, wybrałabym jego donośny śmiech i charakterystyczne powitanie „siema” – kontynuuje pani Dominika. – A koncert zorganizowano po to, by te wspomnienia przywołać, bo tego myślę wielu z nas potrzebowało. W jaki sposób to zrobić, opowiedzieć coś więcej? Oczywiście przez muzykę, bo to właśnie ona połączyła Grzesia z większością z nas, z muzykami, z publicznością. Podczas koncertu wysłuchaliśmy muzyki zespołów, których członkowie spotkali na swojej drodze Grzesia i poprzez muzykę pragnęli uczcić pamięć o nim. Wspominaliśmy postać niewątpliwie wyjątkową – szczerą i spontaniczną. Przyjaciela, towarzysza, partnera, organizatora, akustyka, gitarzystę, Muzyka i to przez duże M.
Lubił rozmawiać o muzyce
– Grzegorz rozumiał muzykę w swój indywidualny sposób, może inaczej niż większość ludzi – opowiada Dominika Banach. – Doceniał w niej nieprzewidywalność, oryginalność, jakość. Utwory których słuchał nie należały do łatwych, widział w niej wyższą wartość. Skąd to wiadomo? Nie raz po koncertach, dyskusje trwały do późnych godzin. Tematem była muzyka. Lubił rozmawiać, prowadzić wartościowe rozmowy, miał twarde stanowisko w wielu kwestiach, bo szczerze w nie wierzył, ale potrafił też przyznać innym rację. Miał w sobie coś, co przyciągało ludzi. A w ten poniedziałkowy wieczór przyciągnął do siebie osoby, dla których nie był obojętny.
Spotkaliśmy się w miejscu, w którym Grzesiu spędził kawał swojego życia. Zanim zaczął pracować w Miejskim Domu Kultury, muzykę poznawał tak jak wszyscy, z radia, telewizji, płyt. Pracując w domu kultury jako akustyk, animator, muzyk, przekazywał swoją wiedzę i wpływał na życie wielu osób. Jako opiekun zespołów na pewno dla masy ludzi był autorytetem. A kiedyś, choćby w latach 90. tych mnóstwo młodzieży chciało grać i na przesłuchania tworzyły się kolejki. Oczywiście Grzesiu nie każdy rodzaj muzyki lubił i rozumiał, ale szanował i wspierał młodych muzyków. Działało to w dwie strony, muzycy również liczyli się z jego zdaniem.
Nagrody i koncerty
– Powinnam zaznaczyć, że muzycy przez całe swoje życie poszukują, testują, szukają swojej drogi, tak samo było w przypadku Grzesia. W Działdowie, jako gitarzysta grał z różnymi zespołami: Province Action, Kanon, Tamersajm – dodaje pani Dominika. – W grupach, które współtworzył, odniósł wiele sukcesów, na przykład: w 1995 r. z zespołem Kanon zajął I miejsce na wojewódzkim przeglądzie zespołów młodzieżowych w Działdowie, w 1997 r. z zespołem Tamersajm na “Olsztyńskich Nocach Bluesowych” zdobył nagrodę dla najlepszego instrumentalisty, w 1997 r. z zespołem Oba we trzech na “Wojewódzkim przeglądzie zespołów Młodzieżowych” w Ciechanowie zajął II miejsce i zdobył nagrodę dla najlepszego muzyka, w 1998 r. z zespołem Bambi – zagrał koncert na Przystanku Woodstock w Żarach, w 2005 r. z zespołem Tamersajm zajął I miejsce na IV Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Rozrywkowej w Bartoszycach, w 2005 r. z zespołem Tamersajm dał koncert na “Gdynia Blues Festival”.
Człowiek z wyjątkowym poczuciem humoru
– Koncert, mimo zadumy i wspomnień, nie przybrał smutnej formy. To dobrze, bo wspominaliśmy tu człowieka, który wyróżniał się wyjątkowym poczuciem humoru, i na pewno każdy z nas wspomina sytuacje, kiedy głośno się razem śmialiśmy, albo z niego śmialiśmy, bo takich momentów też było mnóstwo. Z pewnością, Grzesiu na to by się nie obraził, bo miał do siebie dystans – mówi pani do Dominika. – Podczas koncertu mieliśmy do czynienia z dużym przekrojem gatunków muzycznych. Jak już wspomniałam , Grzesiu nie każdą muzykę lubił, ale szanował jakość i umiejętności artystów, którzy ją tworzyli. Wielu osobom wskazywał, jak słuchać płyt, koncertów, że zawsze trzeba podchodzić do nich całościowo. Często powtarzał, żeby nie zamykać się na jeden gatunek, ale rozwijać się, poszukiwać, uczyć się od innych. Na pewno potrafił zainspirować do słuchania, poznawania ale i też do ciągłego rozwoju w zakresie swojego instrumentu.
Przyciągał do siebie ludzi
– Podczas przygotowań, mieliśmy refleksję nad tym, że w ludziach jest naprawdę wielka siła, tkwią talenty, mieliśmy okazję się przekonać, że mamy w Działdowie wyjątkowych i zdolnych muzyków – dodaje Dominika Banach. – Grzesiu, którego znaliśmy, przeżył mnóstwo koncertów, m.in na tej scenie, na których występował, nagłaśniał. Dziś myślę, że byłby dumny z tego jak zaprezentowali się jego przyjaciele, znajomi, uczniowie, że tyle osób wróciło do grania. Wszystkim z resztą na tym zależało, żeby udało się jak najlepiej, bo dla Grzesia warto, na to zasłużył. Tak naprawdę dziś udało nam się wspólnie, choć w ogromnej mierze dzięki Grzesiowi Borowskiemu, wskrzesić działdowską scenę muzyczną. Wspomnieliśmy człowieka, który pozostanie na zawsze już w naszej pamięci. Niektórzy przeżyli z nim dużo, inni mniej, na pewno wiele chwil z nim było bardzo wartościowych. Grzesiu nie umiał ściemniać, był sobą. Zawsze szczery i pełen uroku, dlatego też przyciągał ludzi do siebie.
25 listopada ubiegłego roku dotarła do nas straszna wiadomość o śmierci Grzesia. Minęło równo 5 miesięcy, jednak Grzesiu żyje w sercach osób, dla których był ważny, dziękuję w imieniu właśnie tych ludzi, że mogliśmy w jego życiu uczestniczyć. Na zakończenie jeszcze jedna myśl Grzesia – trzeba szukać radości w muzyce którą słucha się czy gra. Muzyka to było jego życie, szukajmy zatem każdego dnia chwil radości.
Działdowska scena muzyczna i nie tylko
Jako pierwszy wystąpił zespół składający się z osób, które zebrały się właśnie specjalnie na tę okazję, choć wcześniej mijali się na swojej muzycznej drodze w innych formacjach: Zespół Tacy Sami. Mieliśmy też przyjemność posłuchać występu zespołu, którego członkowie ćwiczyli swoje umiejętności pod okiem Grzesia: Transtime. Oczywiście nie mogło zabraknąć utworu zespołu Simply Red, którego Grzesiu był wielkim fanem. Obejrzeliśmy również fragment koncertu z 1995 roku. Jest on związany z ruchem Hare Kryszna, którego długoletnim sympatykiem był Grzesiu. Jego muzyczna droga skrzyżowała się z również z artystami nie tylko w Działdowie. Dalego też wystąpił zespół złożony z muzyków z Ciechanowa, którzy spotkali się specjalnie po to, by uczcić pamięć Grzesia. Jest to zespół Zaraz z Ciechanowa. Do jednego z członków tego zespołu powiedział kiedyś, że jak założyć kabaret to tylko z nim, wystąpił zespół, który nie grał ze sobą już od 20 lat: The Way. Wystąpił zespół, który również zaczynał swoją przygodę z muzyką tu w Domu Kultury: Spiritchaser. Kolejny artysta Andrzej Skała wykonał utwory z repertuaru Stinga w aranżacji grupy Perfect “Każdy oddech Twój”, oraz utwory zespołu Kombii “Randez Vous” i “Królowie życia”.
(Na zdjęciu głównym na scenie Miejskiego Domu Kultury w Działdowie stoi grupa osób – muzycy, organizatorzy koncertu poświęconego pamięci Grzegorza Borowskiego)
(Galeria zawiera 73 zdjęcia na których widać koncert poświęcony pamięci Grzegorz Borowskiego, który odbył się w Miejskim Domu Kultury w Działdowie. Na scenie występują muzycy z instrumentami. Na widowni siedzi publiczność. Na kolejnych widać różne zespoły i publiczność)